Lubię szybkie pięćdziesiątki… Część 4 z kilku. Kompozycja.

Część 4 z kilku. Kompozycja.

Na ile ja jestem kompetentny by mówić o kompozycji, hm… no ale, skoro obiecałem, to podzielę się tym co wiem. I tym co wydaje mi się, że wiem.

W fotografii, a w szczególności fotografii ulicznej, kiedy pominiemy kwestie techniczne, na koniec dnia mamy dwa elementy. Treść, czyli to co chcemy powiedzieć, kogoś kogo warto pokazać, czy też zdarzenie które mamy potrzebę zrelacjonować. Formę, czyli sposób w jaki pokazujemy to co mamy do pokazania, w jaki prowadzimy widza przez opowiadaną historię. O treści trochę już mówiłem i na pewno trochę jeszcze kiedyś powiem, ale dzisiaj zajmę się formą, a konkretnie podtytułową kompozycją.

henri_cartier_bresson_bicycle

fot.: Henri Cartier-Bresson

Myślę, że wszyscy jesteśmy w stanie odróżnić zdjęcia, ogólnie poprawne, przyjemne w odbiorze, te, które są ładne, od tych które robią takie wrażenie, że patrząc na nie doświadczamy historii, którą autor chciał nam przedstawić. Te pierwsze posiadają tylko jeden z wcześniej wspomnianych elementów, te drugie posiadają oba. Wiemy, że w sytuacjach i twarzach naprawdę mocne są tylko momenty. Coś rzeczywiście jest w tej Bressonowskiej koncepcji decydującego momentu. W związku z tym musimy być zawsze gotowi ubrać tę treść w jak najbardziej odpowiednią, podkreślającą ja formę.

dfe2aa0fb5f9ea95692accf3f5bd538d

fot.: Henri Cartier-Bresson

Tak, teraz powtórzę tekst, który leci w każdym moim wpisie: tylko tysiące zrobionych zdjęć pozwolą nam automatycznie widzieć i kontrolować kompozycję w ułamkach sekund, które mamy do dyspozycji fotografując na ulicy. Musi być ona naszą drugą naturą. Tylko w ten sposób mamy szansę na coś, co wywoła zamierzony przez nas efekt, czyli emocje, jakich doświadczyliśmy my widząc interesujący nas obiekt czy sytuację.

Ale do rzeczy. Jakkolwiek nie lubię tego słowa, ani samej koncepcji tak zwanych zasad, jest kilka takich, które warto znać, choćby po to, żeby je świadomie, i nie powiem że bez przyjemności, łamać.

Konstruując kompozycję naszego obrazu mamy do dyspozycji kilka narzędzi: kształty, linie, plamy światła, cienia, koloru, punkty. To za ich pomocą kierujemy uwagę widza taką drogą jaką podążała nasza uwaga kiedy doświadczaliśmy wrażenia czy emocji, którą uznaliśmy za wartą przedstawienia.

cartier-bresson-priests

fot.: Henri Cartier-Bresson

Łączenie elementów wymienionych wcześniej – tak 🙂 nie zawsze im więcej tym lepiej, ale możecie mi wierzyć, że kombinacje są mile widziane.

Kompozycja centralna.

Uznawana za marność nad marnościami, fotograficzne faux pas. Za jej pomocą rzeczywiście trudno jest uzyskać supermocny obraz. Pewnie dlatego, że stosowana jest najczęściej, jest najbardziej oczywista. Ale w połączeniu z innymi sposobami może dać udany efekt.

IMG_0270

Tu mamy kadr centralny plus negatywna przestrzeń.

Zasada trzecich.

Również najbardziej znana i wyświechtana, ale dająca jednak już dobre efekty – pozwala w bardzo prosty sposób uzyskać pewną równowagę – schludność kadru, przez lokowanie punktów uwagi na przecięciach lub wzdłuż linii uwagi.

IMG_9726

Zasada trzecich w praktyce.

Linie równoległe, prowadzące, spirale, złoty trójkąt. Geometria ogólnie.

Tu zaczyna robić się ciekawie. Szczególnie kiedy uda się połączyć kilka z tych elementów.

4880spiral

Spirala plus reguła trzecich.

Ramki.

Jaki jest koń, każdy widzi 😉 A efekty potrafią działać bardzo mocno.

IMG_5922

Ramka plus kadr centralny.

Negatywna przestrzeń.

Czyli fragmenty puste lub pozornie puste na fotografii pozwalające obiektowi mówić bardziej.

IMG_9816

Nie uważam abym zmarnował tę czarną powierzchnię 😉

Grupy nieparzyste.

Czyli przedstawienie grupy kilku obiektów, ze zwróceniem uwagi by ich liczba (czy to liczba obiektów, czy liczba grup, które można potraktować jak obiekty) była nieparzysta. W sposób naturalny działa to najlepiej dla małych liczb, jak jeden, trzy i pięć.

IMG_9839

Tu mamy: grupy nieparzyste plus linie równoległe plus reguła trzecich.

Uproszczenie.

Czyli minimalizm w fotografii. Coś do czego chciałbym dążyć, a co jest dla mnie na ten moment zupełnie nieuchwytne.

IMG_4333

Nie jestem pewien, czy udało mi się tę zasadę tu zastosować, ale oceńcie sami.

Na koniec wrócę do pewnego komentarza pod moim, zamieszczonym kilka miesięcy temu na grupie Łódź Street Photography, zdjęciem: dlaczego to i wiele twoich zdjęć jest prześwietlonych?

Odpowiedź jest prosta: czyszczenie kadru. Pomaga ono uwydatnić kompozycję i tym samym podkreślić treść jaką mamy do przekazania. Podobnie działa niedoświetlenie. Jest to harcerski sposób na uzyskanie wspomnianej wcześniej negatywnej przestrzeni tam, gdzie fizycznie jej nie ma, ale światło w konkretnej sytuacji może pomóc ją uzyskać.

IMG_9750

To tyle ode mnie. Mam świadomość, że jedynie liznąłem temat, ale jeśli choćby jednemu z Was, czytających, zwróciłem uwagę na ten, uważam jeden z kluczowych elementów fotografii, nie tylko ulicznej, to uważam moje zadanie na ten tydzień za spełnione.

Czuwaj!